poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Und die Antwort

Moja odpowiedź na poprzednio postawione pytanie była dla mnie zaskoczeniem, bo nie myśląc nad nią długo powiedziałam "zrobię", i zrobiłam.


Samotny wyjazd z Zakopanego do Warszawy na koncert Jakuba Wociala z pewnością mogę nazwać najbardziej szaloną rzeczą, jaką zrobiłam w życiu. Było warto i gdybym miała okazje w tej chwili powtórzyć ten wyczyn, zrobiłabym to raz jeszcze.
Zdana jedynie na siebie, mając w ręku wytyczona trasę z mapy google nie do tego miejsca gdzie trzeba, z pomocą miłego pana taksówkarza, trafiłam na tyły teatru Buffo, gdzie miał odbyć się koncert.
Na miejscu byłam półtorej godziny przed rozpoczęciem, więc zajęłam najlepsze miejsce i poznałam przeuroczą starszą kobietę, która tak jak i ja uwielbia śpiew Jakuba. Wspaniale nam się rozmawiało czekając na jej przyjaciółkę i rozpoczęcie koncertu. Pani, której imienia niestety nie znam, opowiedziała o tym jak pierwszy raz usłyszała Jakuba - "Takie małe chucherko weszło na scenę, a jak zaśpiewało" - oraz powiedziała,że według niej pobija on większość aktorów z teatru na Broadway'u i może to stwierdzić z całą pewnością,ponieważ kilka (kilkanaście?) lat mieszkała w Nowym Yorku i była częstym gościem wielu musicali. Gdy dołączyła do nas Pani Wiesia - przyjaciółka - kobiety opowiedziały mi o kilku wspaniałych przedstawieniach, na jakie miały okazje wspólnie się wybrać. Czekając na koncert w tak miłym towarzystwie już czułam się jak w niebie.
Koncert rozpoczął się o godzinie 19.00, na scenę wszedł pan, który zapowiedział Jakuba Wociala i tak rozpoczął się najcudowniejszy, dwugodzinny koncert na jakim miałam okazje w życiu być.
Wielu utworów nie znałam wcześniej,ale to nieważne. Z pierwszej piosenki po angielsku na 100% zrozumiałam "Kiss someone's ass" - po co rozumieć więcej? Zaproszeni przez Jakuba gośćie wcale nie byli niespodzianką, gdy się miało okazję przeczytać kto będzie ;)
Niezapomniania piosenka? Tytułu nie znam, a zapowiedź była następująca: "Teraz będzie duet,ale zaśpiewam solo" i genialne wykonanie tego utworu podczas, którego płakałam ze śmiechu i
jednocześnie zbierałam opadnięta z wrażenia szczenę z podłogi.
Mieszanka utworów z "Tanz der Vampire" - "Alles ist hell" i "Wenn liebie in dir ist" zwiększyła mój apetyt na zobaczenie tego musicalu. Bis Jakuba i jego zapowiedź: "Przygotowałem utwór "Nature Boy" z musicalu "Moulin Rouge". Początek jest dość długi,więc ja wyjdę i wejdę jeszcze raz" :D
Po koncercie szybko pożegnałam się z paniami, które życzyły mi miłej podróży powrotnej i udały się do domu,a ja pobiegłam za scenę poprosić Jakuba o autograf na programie ArtParku, który dostałam od Pani Wiesi.


Gdy w końcu nadeszła moja kolej i Jakub zaczął podpisywać moją lekko wymiętą już kartkę powiedziałam:
- Nazywam sie Sylwia B. i wysłałam do Pana list.
-Pamiętam.
W pierwszym momencie nie zrozumiałam co powiedział, więc dodałam:
-Z rysunkiem.
-Pamiętam - nawet ci odpisałem, doszedł list w ogóle?
-Tak, doszedł, dziękuję.

I to by było na tyle naszego dialogu, próbowałam jeszcze zrobić kilka porządnych zdjęć,ale mój kochany aparat nie poczuł powagi sytuacji i postanowił się zbuntować. Ale to nic, mam kilka nieporządnych ;)


Jeśli po otrzymaniu listu od Jakuba uśmiech nie schodził mi z twarzy przez tydzień, to po tym wydarzeniu powinien utrzymać się z rok :D

Ich bin der glücklichste Mensch der Welt!


8 komentarzy:

Hrabia Vulpes pisze...

No to żeś się zabawiła ^^

* sylvia * * 333 * pisze...

Oj tak, miałam swój Dzień Dziecka :D

Wisienka pisze...

Czasem warto zrobić coś szalonego, w tym wypadku było baaardzo warto ! :)

* sylvia * * 333 * pisze...

Aż się sama sobie dziwię,że to zrobiłam,ale owszem, było warto ;)

Donata pisze...

.... iiii niech trzyma Ci rok!
buziorki Sylvio

jakub pisze...

Witam, czy mozesz sie ze mna skont. droga mailowa?

jakub@jakubwocial.com.pl


Pozdrawiam serdecznie,
Jakub W.

Donka pisze...

pozdrowionka i buziale

Donata pisze...

pozdrowionka poranne